Archiwum kategorii słowa słowa

Piosenka z powieści

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on wrzesień 13, 2009 by nayenezgani

Dawno temu skomponowali ją Duke Ellington i Billy Strayhorn. Chyba w pięćdziesiątym siódmy.

- Co znaczy „star-crossed”?

- Wiesz, kochankowie, którzy urodzili się pod pechową gwiazdą. Pechowi kochankowie. To odniesienie do Romea i Julii. Ellington i Strayhorn napisali ją na występ podczas festiwalu szekspirowskiego w Ontario. W oryginalnym nagraniu Julią był Johnny Hodges, który grał na saksofonie altowym, a Romeem – Paul Gonsalves, na saksofonie tenorowym.

(H. Murakami, Na południe od granicy, na zachód od słońca)

Odkrycie

Posted in słowa słowa on czerwiec 5, 2009 by nayenezgani

Odkrycie na miarę człowieka z ery Gutenberga w świecie postintustrialnym, znaczy żadne wielkie odkrycie. Jedynie nowa (tylko dla mnie) funkcja na tym blogu.
Oto teraz mogę wstawić notki z wyprzedzeniem.Wystarczy tylko ustawić datę publikacji i, mimo nieobecności, codziennie coś się pokaże. Prawda, obecnie kuruję się w domu, ale co szkodzi spróbować. Trochę muzycznych propozycji czai się w zakamarkach mego dysku.
Kilka najbliższych notek wstawione zostanie poprzez ten wehikuł czasu. Dziś to piszę, a pokaże się za dzień, dwa, trzy – z opóźnieniem – jak tradycyjny list.
Zresztą kiedy będzie ta notka? Nie można być już pewnym dnia, ani godziny… lecz czy tym wybiegiem sam siebie za jakiś czas nie oszukam?
Za lat kilka uwierzę, że pisałem to w dniu, kiedy notka znalazał się na witrynie blogu, co będzie złudzeniem…
A może to nie złudzenie? Może to prawda, a może nie będzie to mieć znaczenia, a zatem będzie mogło być uznane za prawdę? Czyż słowo, które powszechnie za prawdę jest przyjmowane, nie staje się nią?

Co się stało z Marią K.?

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on marzec 9, 2009 by nayenezgani

Ten tytuł to oczywiście implikatura intertekstualna: nawiązanie do utworu Zbigniewa Hołdysa z 1977 roku.  Sama zaś piosenka pojawia się w związku z wpisem o Marii Komornickiej na bloxie. Ten powyższy tytuł chciałem pierwotnie nadać recenzji ze sztuki Izabeli Filipiak, lecz okazało się, że już ktoś go użył. Zatem jest to co jest, a tu tylko oryginał, czyli piosenka.

Zimowe niebo

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on luty 1, 2009 by nayenezgani

W przeciwieństwie do miast, w dziczy niebo wygląda wspaniale. A ja lubię podziwiać szczególnie te zimowe gwazdozbiory z moim ulubionym: Orionem. Około dwudziestej drugiej widać tego mitologicznego wojownika po południowej stronie nieba. Twarzą w twarz z bykiem. A za zodiakalnym bykiem kryją się Plejady, które syn Posejdona wciąż goni. Zaś w ślad za Orionem podąża pies – najjaśniejsza gwiazda nieba – Syriusz.

Oto: zimowe niebo.

A to muzyka… ciekawe, czy inspirowałych ich gwiazdy, czy mity?

Niebo w kolorze iluzji

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on styczeń 25, 2009 by nayenezgani

Największym wrogiem człowieka jest on sam. Walczy ze światem, gdy nie potrafi zaakceptować siebie, takim jakim jest.
Ucieczka w iluzje nie daje ukojenia, gdyż chory nie jest otaczający świat, a dusza. Ale właśnie upadek iluzji może pomóc przywrócić równowagę…
Lecz odkrywając prawdę, nie wolno się bać radykalnych posunięć… skacz!

Muzyka jest dziełem Sigur Ros, a film to Vanilla Sky.

Adwent

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on grudzień 14, 2008 by nayenezgani

 adventus czyli łacińskie przyjście. Przyjście Zbawiciela. Jedno już miało miejsce, około 2 tysiące lat temu. Ale prawdziwi chrześcijanie mają przy okazji tego święta, przygotować się do powtórnego przyjścia, czyli Paruzji…
 ”Naszą służbą Bogu – mawiał rabbi z Ropczyc – każdego dnia budujemy Jerozolimę. Ktoś z nas dokłada cały dom, ktoś inny tylko cegłę. Kiedy cała Jerozolima zostanie zbudowana, wtedy nadejdzie Mesjasz.” Oto jedna z mądrości chasydzkich, która jak sądzę, także dziś może mieć dla nas zastosowanie. Myśl, że nie należy biernie wyczekiwać Mesjasza, lecz wspólnym budowaniem dobra przybliżać tę chwilę.
 A jeśli imię Boga jest komuś obce, albo brzmi inaczej niż to w Boblii, Tenach, Koranie, czy inne świętej księdzę, to przecież sama mądrość żydowskich nauczycieli nic na tym nie traci.
Czy może być dla człowieka właściwsza droga niż stawanie się dobrym?
 Osobiście mój życiowy adwent pełen jest zdarzeń mrocznym, destrukcyjnym, ale też przeżyć prawdziwie słonecznych i budujących. Oby z czasem więcej było tych drugich… czego sobie i innym życzę.
2 Tm2,3 – Marana Tha!

Potrzebuję wczoraj aj, aj, aj, aj

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on listopad 15, 2008 by nayenezgani

… Takie dziwne coś…

Mógłbym to śpiewać 12 listopada, gdyż poprzedni dzień, a raczej wieczór, był wyśmienitą zabawą. Jedenasty listopada to nie tylko święto Niepodległości, ale w moim mieście także cały festyn z okazji imienin ulicy św. Marcin. Na tejże ulicy, przed Cesarsko-Królewskim Zamkiem odbył się po raz kolejny koncert – tym razem zawitał T.Love.
A znalazłem się w przed zamkiem tego wieczóru dzięki zmyślonej dziewczynie. I nawet gdyby była bardziej to kobieta bardziej realna, wcale nie bawiłbym się lepiej. Nawet nie wiem, jak długo trwał sam koncert, choć pamiętam, że zabawa szalała na całego przy takich hitach jak “King”, “IV LO”, “Waszawa” – jedyny utwór, który pewnie mieszkańcy mego miasta zaśpiewają bez oporów o stolicy, ”Outsider” (ktorego dotychczas miałem za piosenkę Pidżamy Porno), “Bóg”, czyli tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym oraz “I love you”. Ludzie skakali i ja skakałem, pozwalając ponieść się charyzmie Muńka.
Na zakończenie zaś nad ulicą św. Marcin  poszybowały słowa piosenki, którą cytuję w tytule, i które też tamtego dnia śpiewałem wespół z wokalistą. Byłem naprawdę rozpieprzony. Tym bardziej, że wieczór nie skończył się na samym spotkaniu z Muńkiem (choć na bis rozległo się jeszcze “Jest super”). My jednak byliśmy już w drodze na rynek, gdzie uśmiechała się do mnie Fortuna…

A muzycznie coś, czego zabrakło:

Poronioną kronikę czas zakończyć…

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on październik 18, 2008 by nayenezgani

I nastała sobota 20 września – przedostatni dzień.
A zarazem ostatni wyskok na Słowację; na zamek i po napoje wyskokowe.  Słuchaliśmy wtedy dalszego ciągu płyty, na której był Gotan Project (vide: Zakopane, Zakopane…). Ale co tam było, za Chiny nie umiem sobie przypomnieć.

Za to dobrze pamiętam drogę powrotną… Następny dzień – niedziela.
Pogoda znowu deszczowa. Sowa odłączyła się już na Śląsku, a my gdzieś na granicy województw, zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej na śniadanie (drugie, ale bardziej konkretne i na ciepło:). A potem znowu do samochodu poprzez deszcz z Srebrnym krzesłem…

Poroniona kronika – Zakopane, Zakopane słońce, góry i górale, ale w rytmie południowym

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on październik 12, 2008 by nayenezgani

Piątek 19 września.
Znowu Zakopane. A co tego dnia się działo, można przeczytać tutaj.
Zaś to czego słuchaliśmy w samochodzie, można znaleźć tylko tutaj.

Antrakt czyli solowe nowości z dziczy

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on październik 10, 2008 by nayenezgani

Przerwa w poronionej kronice. Wszystko zaś za sprawą muzyki, która w chłodne wieczory, w domku na prerii, rozgrzewała moją wyobraźnie i duszę.

Tom Morello. Człowiek, który przez pismo Rolling Stone uznawany jest za jednego z najlepszych gitarzystów (26 miejsce). A tu okazuje się, że ma do tego głęboki, mocny, charyzmatyczny głos… jak Leonard Cohen, Bob Dylan, czy Lou Reed.
The Nightwatchman to jego solowy projekt.

jeśli się spodobało to, tu można znaleźć więcej rarytasów.

I druga nowość (co nie znaczy, że gorsza).
Odmienny klimat… Jeśli powiem, że to dzieło wokalisty Riverside, powinno zrobić się nieco jaśniej (dla tych, co nadal nie widzą światełka dodam, że ten zespół towarzyszył ostatniej notce sprzed urlopu – połowa września. Bodajże “wspomnienia z dziczy, wspomnienia z przyszłości”, ale nie mogę teraz tego sprawdzić).
Zatem Mariusz Duda (Lunatic Soul) – ale tym razem bez youtube, a jedynie z myspace.