Uważam, że Czaka to marzyciel, jak wszyscy wielcy ludzie;
jego imperium zostało już wcześniej stworzone w jego głowie.
Porucznik Francis Farewell
Porucznik Farewell to postać historyczna, choć same słowa pochodzą z serialu o wodzu z Kwa Zulu. Pewnie gdyby nie jego wyprawa do Natalu, nie mielibyśmy dziś tak wielu informacji o twórcy potęgi Zulusów, królu Czace.
Gdyby nie Czaka (Shaka), pewnie dziś nikt by nie słuszał o ludzie Zulu, a nazwa ta znaczy raj. Takie imię dostał ledendarny ojciec narodu, który prawdopodobnie żył w XVII wieku. Raj, gdyż tym wydawał się przybyszom (z rodziny językowej bantu) z północnej Afryki ich nowy kraj, bogaty w rzeki i strumienie, pełen lasów, gdzie drzewa kwitły karmazynowymi kwiatami, a doliny i zielone wzgórza roiły się od antylop i innych dzikich zwierząt.
Ta ziemia mleka i miodu zamieniła się w krainę strachu i łez, kiedy Zulus Czaka został wodzem. Urodzony około 1787 roku, syn wodza Senzangakona, został wygnany wraz z matką, by po długiej tułaczce znaleźć opiekę u wodza Dingiswayo, z plemienia Mtetwa. Także dzięki jego pomocy odzyskał ojcowiznę. W wyniku 12 letnich rządów, które charakteryzowały się podbojem, uczynił największe imperium w Południowej Afryce. Ale też przelał rzeki krwi. Rozpacz po śmierci matki uwidoczniła się w nieludzkich prawach: zakazie picia mleka, uprawy roli i pożycia małżeńskiego. Tych, którzy naruszyli te prawa, czekała śmierć. Niecały rok po śmierci rodzicielki Czaka został zamordowany przez przyrodnich braci – było to 22 września 1828 roku.
Królestwo Zulusów, które stworzył przez pół wieku stawiało opór Burom oraz Brytyjczykom, zadając im wiele porażek, zanim uległo przewadze technologicznej kolonizatorów w 1879roku.
Właściwie bardziej to historia niż etnologia. Wszak nie sposób sobie dziś wyobrazić kultury kwa Zulu Natal bez tej osoby. Jest w pieśniach swego ludu, jest w nazwach miejsc i rzek, które nadawał podobnie jak inni wielcy władcy. Z jego panowaniem narodziła się świadomość i duma z bycia Zulusem… to z pewnością pomogło przetrwać apartheid.