Archiwum dla luty, 2009

Muzyka przy pracy

Posted in the mask & mirror on luty 28, 2009 by nayenezgani

Nie, nie chodzi o muzykę, której słucham w dziczy. Chodzi o dzisiejszą moją pracę, czyli pisanie eseju o autorytetach. Sam temat rozważań przypomniał mi o tym utworze Pink Floyd.

Jedzie pociąg…

Posted in the mask & mirror on luty 22, 2009 by nayenezgani

I pojechał. W sobotnie popołudnie na trasie Kołobrzeg – Kraków. Ostatni wagon – pomarańczowy – jakby z inne bajki; z miejscem na rowery. Wagon, w którym się poznaliśmy. Przedziały bez luster, a może naszymi odbiciami byli ludzie z drugiej strony? Wspólna przestrzeń, którą wypełniała muzyka. Momentami śmieszna, momentami poważna, ale trzech młodych mężczyzn całkiem dobrze się przy niej bawiło. Nie wiem dokładnie, czy świętowali zakończenie nauki (studiów?), czy może służby wojskowej, ale chyba nie wyjścia z więzienia? Choć regularnie, jak stukot stalowych kopyt o szyny, powracał utwór w wykonaniu Strachów na Lachy.

Odpowiedź dla Sowy…

Posted in the mask & mirror on luty 8, 2009 by nayenezgani

Życie nie raz rządzi się przypadkiem. A często też się okazuje, że przypadek prowadzi pod właściwie drzwi… i tak też było z tą odpowiedzią:)

Zimowe niebo

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on luty 1, 2009 by nayenezgani

W przeciwieństwie do miast, w dziczy niebo wygląda wspaniale. A ja lubię podziwiać szczególnie te zimowe gwazdozbiory z moim ulubionym: Orionem. Około dwudziestej drugiej widać tego mitologicznego wojownika po południowej stronie nieba. Twarzą w twarz z bykiem. A za zodiakalnym bykiem kryją się Plejady, które syn Posejdona wciąż goni. Zaś w ślad za Orionem podąża pies – najjaśniejsza gwiazda nieba – Syriusz.

Oto: zimowe niebo.

A to muzyka… ciekawe, czy inspirowałych ich gwiazdy, czy mity?