Archiwum dla listopad, 2008

Z pasją o ludzkich pasjach

Posted in coś z zupełnie innej beczki on listopad 29, 2008 by nayenezgani

Tym razem całkiem serio. Dodam też, że jest to mała prywata, gdyż ukazuję dzieło kogoś bliskiego, ale nie znaczy to, że pokazuję tylko dlatego, że to ktoś bliski. Powód jest taki, że to, co tworzy ta osoba warte jest pokazania. Na razie są to krótkie reportaże o pasjonatach, ludziach, którzy odnaleźli siebie w tym, co robią. Wyrażają siebie np. poprzez muzykę, czy taniec, tak jak jak wyrażam siebie poprzez słowo pisane. A co więcej także te reportaże są formą ekspresji, wyrażaniem siebie przez bliską mi Olę. Zupełnie jak motto, kiedy wchodzi się na stronę wordpress: Express Yourself.
I co by nie mówić o necie, to właśnie jedną z jego zalet jest właśnie możliwość pokazania tego, co w każdym z nas najlepsze.
I zapamiętajcie tę młodą autorkę z Krakowa, Olę Dudzińską, bo jestem przekonany, że za kilka lat jeszcze o niej usłyszycie.
A oto kilka filmików:
 - Dźwięki Afryki.
 - Maluchem do Mongolii.
 - Pasjonaci Jogi.

Hava Nagila

Posted in the mask & mirror on listopad 23, 2008 by nayenezgani

Ze spaceru po Mieście Światła, który jest tyleż owocny, co jałowy, wyniosłem w ten weekend pieśń… pieśń bólu.

Bajkowy powrót do przeszłości

Posted in coś z zupełnie innej beczki on listopad 22, 2008 by nayenezgani

Dzisiaj czeka mnie zabawa w świecie Warhammera. (Choć rozsądniej byłoby posiedzieć w ciepłym domu i zabrać się za pisanie prac…)

Dla odwiedzających to miejsce (jeśli takowi są) pozostaje mi zostawić nieco rozrywki. A jest to spotkanie z “Sąsiadami” kultową w mym dzieciństwie bajką czechosłowacką (wtedy jeszcze taki twór państwowym istniał). Była to wieczorynka, do której zgodnie siadała cała rodzina: od dziadków, poprzez rodziców, aż po dzieci, będące ponoć głównymi adresatami tej animacji.
Prawda wszak jest taka, że to im człowiek był starszy tym bardziej rozumiał tę nieprzeciętną metaforę tamtych czasów i komunizmu. Wtedy ludzie radzili sobie takimi środkami, jakie mieli, a mieli niewiele, więc inwencja twórcza była w cenie. A wychodziło to wszystko, niemal tak dobrze jak wszelkie reformy ustrojowe socjalizmu… zobaczcie sami. 

p.s. część tych pieknych bajek na youtube jest zupełnie zeszpeconych nowym pokładem dzwiękowym, który zdradza, że nowi “adaptatorzy” tej bajki zupełnie nie rozumieją jej humoru…(ale cóż panta rhei i poczucie humoru też ulega przeobrażeniu…)

Potrzebuję wczoraj aj, aj, aj, aj

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on listopad 15, 2008 by nayenezgani

… Takie dziwne coś…

Mógłbym to śpiewać 12 listopada, gdyż poprzedni dzień, a raczej wieczór, był wyśmienitą zabawą. Jedenasty listopada to nie tylko święto Niepodległości, ale w moim mieście także cały festyn z okazji imienin ulicy św. Marcin. Na tejże ulicy, przed Cesarsko-Królewskim Zamkiem odbył się po raz kolejny koncert – tym razem zawitał T.Love.
A znalazłem się w przed zamkiem tego wieczóru dzięki zmyślonej dziewczynie. I nawet gdyby była bardziej to kobieta bardziej realna, wcale nie bawiłbym się lepiej. Nawet nie wiem, jak długo trwał sam koncert, choć pamiętam, że zabawa szalała na całego przy takich hitach jak “King”, “IV LO”, “Waszawa” – jedyny utwór, który pewnie mieszkańcy mego miasta zaśpiewają bez oporów o stolicy, ”Outsider” (ktorego dotychczas miałem za piosenkę Pidżamy Porno), “Bóg”, czyli tak bardzo chciałbym zostać kumplem twym oraz “I love you”. Ludzie skakali i ja skakałem, pozwalając ponieść się charyzmie Muńka.
Na zakończenie zaś nad ulicą św. Marcin  poszybowały słowa piosenki, którą cytuję w tytule, i które też tamtego dnia śpiewałem wespół z wokalistą. Byłem naprawdę rozpieprzony. Tym bardziej, że wieczór nie skończył się na samym spotkaniu z Muńkiem (choć na bis rozległo się jeszcze “Jest super”). My jednak byliśmy już w drodze na rynek, gdzie uśmiechała się do mnie Fortuna…

A muzycznie coś, czego zabrakło:

Patriotycznie

Posted in the mask & mirror on listopad 11, 2008 by nayenezgani

…choć po angielsku przez szwedzki zespół Sabaton zaśpiewane:

Klasycznie

Posted in the mask & mirror on listopad 10, 2008 by nayenezgani

Bhagawadgita

Posted in etnologia w wersji lajt, the mask & mirror on listopad 9, 2008 by nayenezgani

czyli Pieśń Pana.

Stanowi najważniejszą część indyjskiego eposu Mahabharata. O tej opowieści, o wojnie dwóch wielkich rodów, wspominam na starym blogu. Czy ma więc sens, abym powtarzał, co tam napisałem?
Samą zaś mądrość tej księgi streszcza najlepiej piosenka Martyny Jakubowicz pod tytułem “Ardżuna i Kriszna”.

Wreszcie ktoś tę perełkę polskiej muzyki zamieścił na youtube. Mogę więc ją z radością zaprezentować. Niestety instrumenty nieco zagłuszają piękny wokal i mądrość wschodu zawartą w tekście, ale same improwizacje i wplecione w utwór znane motywy, sprawiają, że ta koncertowa wersja jest czymś arcyciekawym.

Epitafium

Posted in MM on listopad 8, 2008 by nayenezgani

Do posłuchania:

i do poczytania: Epitafium.

The line… between the good and the bad…

Posted in the mask & mirror on listopad 1, 2008 by nayenezgani

…biegnie przez serce, umysł i wolę – przecina duszę.

Dwie piosenki, dwie drogi
i tylko jedno życie.