Archiwum dla październik, 2008

Co to jest etnologia?

Posted in etnologia w wersji lajt on październik 24, 2008 by nayenezgani

- zapytała dzieci w szkole nauczycielka historii, a zarazem moja koleżanka.
- To nauka o wulkanach – odparło jedno z nich.
I wbrew temu, co może sobie pomyśleć jakiś światły człowiek, dziecko wykazało się godną uznania pomysłowością. W nieznane słowo włożyło znane sobie pojęcia. A czym jest myślenie, jeśli nie sztuką przekształcania nieznanego świata w świat znany, a przez to oswojony.
I czym jest uczenie się w szkole, jeśli nie sztuką dostosowania się do kultury, w której się wyrasta – przyjmowanie ogólnie obowiazujących norm. (A to oznacza, że dzieci w końcu poznają, czym jest etnologia, tak jak ją rozumie nasze społeczeństwo.)
A czym jest kultura, jeśli nie wszystkim tym, co człowiek wytwarza wokół siebie, zarówno materialnie, jak i mentalnie (intelektualnie); jest polem jego działania, które sięga tak daleko, jak może sięgnąć człowiek…

A czym wreszcie jest etnologia? To dział nauki o człowieku i jego kulturze (Stąd też używa się równolegle pojęcia antropologia kulturowa). Etnologia (od gr. etnos – lud, plemię) zajmuje się opisem kultur i refleksją nad nimi.
Jak zaś powiedział mi kolega etnolog różnica między etnologią, a kulturoznastwem jest taka, że ten drugi pracuje za biurkiem;).

(teraz tylko zastanawiam się, czy to jest dość lajt?;)).

Więc może na koniec jeszcze o ziemi, a dokładniej wyspie, nad którą góruje wulkan Etna. Ta wyspa, Sycylią zwana, najbardziej słynnie z oddolnej incjatywy obywatelskiej, jaka zrodziła się dla zapewnienia bezpieczeństwa wobec bezprawia i nadużyć rządzących, a byli nimi wtedy Francuzi (Karol I z dynastii andegaweńskiej, tej samej, z której wywodziła się nasza królowa Jadwiga). Słowo MAFIA to ponoć skrót hasła jakie Sycylijczykom przyświecało, gdy wybuchła rewolta, zwana nieszporami sycylijskimi (1282r.).
Ta koncepcja, która zrodziła się na przekór władzom, okazała się na tyle nośna, że dziś jest pewnie najlepiej znanym towar eksportowym społeczności Sycylii i przyjęła się w wielu różnych krajach.
Najbardziej znana jest obecnie w wersji hamerykańskiej. I oto muzyka z najsłynniejeszego dzieła o Mafii.
Ja zaś zastnawiam się tylko, czy jakiś etnolog poświecił się już badaniu tego niezwykłego tworu kutury ludowej?

Poronioną kronikę czas zakończyć…

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on październik 18, 2008 by nayenezgani

I nastała sobota 20 września – przedostatni dzień.
A zarazem ostatni wyskok na Słowację; na zamek i po napoje wyskokowe.  Słuchaliśmy wtedy dalszego ciągu płyty, na której był Gotan Project (vide: Zakopane, Zakopane…). Ale co tam było, za Chiny nie umiem sobie przypomnieć.

Za to dobrze pamiętam drogę powrotną… Następny dzień – niedziela.
Pogoda znowu deszczowa. Sowa odłączyła się już na Śląsku, a my gdzieś na granicy województw, zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej na śniadanie (drugie, ale bardziej konkretne i na ciepło:). A potem znowu do samochodu poprzez deszcz z Srebrnym krzesłem…

Poroniona kronika – Zakopane, Zakopane słońce, góry i górale, ale w rytmie południowym

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on październik 12, 2008 by nayenezgani

Piątek 19 września.
Znowu Zakopane. A co tego dnia się działo, można przeczytać tutaj.
Zaś to czego słuchaliśmy w samochodzie, można znaleźć tylko tutaj.

Antrakt czyli solowe nowości z dziczy

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on październik 10, 2008 by nayenezgani

Przerwa w poronionej kronice. Wszystko zaś za sprawą muzyki, która w chłodne wieczory, w domku na prerii, rozgrzewała moją wyobraźnie i duszę.

Tom Morello. Człowiek, który przez pismo Rolling Stone uznawany jest za jednego z najlepszych gitarzystów (26 miejsce). A tu okazuje się, że ma do tego głęboki, mocny, charyzmatyczny głos… jak Leonard Cohen, Bob Dylan, czy Lou Reed.
The Nightwatchman to jego solowy projekt.

jeśli się spodobało to, tu można znaleźć więcej rarytasów.

I druga nowość (co nie znaczy, że gorsza).
Odmienny klimat… Jeśli powiem, że to dzieło wokalisty Riverside, powinno zrobić się nieco jaśniej (dla tych, co nadal nie widzą światełka dodam, że ten zespół towarzyszył ostatniej notce sprzed urlopu – połowa września. Bodajże “wspomnienia z dziczy, wspomnienia z przyszłości”, ale nie mogę teraz tego sprawdzić).
Zatem Mariusz Duda (Lunatic Soul) – ale tym razem bez youtube, a jedynie z myspace.

Poroniona kronika – pomieszanie z poplątaniem, czyli znowu środa, albo dopiero środa

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on październik 5, 2008 by nayenezgani

Właśnie – środa 17 września.
(skleiły mi się kartki i przeoczyłem ten dzień w notatkach… dziś więc naprawiam błąd, którego jak widzę nikt nie dostrzegł;)
W ten dzień nie padało, ale było bardzo chłodno. W góry nie poszliśmy, za to odwiedziliśmy “polskie” zamki (Nidzica, Czorsztyn) – ale o tym na bloxie. Co zaś słuchaliśmy tego dnia? Na bogów, nie pamiętam! Może to było to?

Poroniona kronika – na Słowacji, ale nie po słowacku

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on październik 5, 2008 by nayenezgani

Czwartek18 września.
Po polskiej stronie wciąż deszcz, więc wybraliśmy się na Słowacje.
W drodze powrotnej mieliśmy przed sobą ukryte w chmurach szczyty Wysokich Tatr z Łomnicą na czele, na którego stokach bielił się śnieg. Za nami były ogołocone huraganem sprzed trzech lat okoliczne lasy, do tego autostopowiczka z Bratysławy, a w głośnikach Nightwish…

Poroniona kronika – Tatrzańskie klimaty

Posted in słowa słowa, the mask & mirror on październik 4, 2008 by nayenezgani

…czyli kronika z Poronina.
Wtorek 16 września – pierwszy pełny dzień. Wyprawa do Zakopanego i przymiarka do wędrówki. Przymiarka, bo pogoda zupełnie nie nadawała się na poważny szlak. Szlag by to trafił;).
A w głośnika De Press…